





Zauważyłeś, że chłopaki mają problem ze współpracą — na zbiórkach zastępu często się kłócą. Brakuje im też cierpliwości — zaczynają coś robić, ale po kilku minutach porzucają zadanie.
Jak pracować z takim problemem?
Możesz oczywiście wygłosić „wykład” na zbiórce ZZ-u. Jeśli jako drużynowy masz autorytet i posłuch wśród harcerzy, może to przynieść jakiś efekt. Trudno jednak uznać to za działanie metodą harcerską.
Lepszym pomysłem może być zorganizowanie gry, podczas której harcerze będą musieli współpracować, a ich cierpliwość w docieraniu do kolejnych punktów zostanie nagrodzona. To już ciekawsze i bardziej wychowawcze podejście, ale wciąż jednorazowe, akcyjne.
A jak do takiego problemu mogliby podejść harcerze wodni?
Na przykład poprzez śródroczny projekt realizowany w zastępach:
„Zbudujmy własną łódź!” Brzmi nierealnie? A jednak — jak najbardziej do zrobienia!
Każdy zastęp otrzymuje opiekuna — wędrownika lub ojca jednego z chłopaków. Na początek organizowana jest akcja zarobkowa, by zdobyć środki na materiały (ok. 1500 zł). Potem trzeba znaleźć odpowiednie miejsce do pracy, zakupić sklejkę, żywicę, farby — i krok po kroku, tydzień po tygodniu, zastęp realizuje swój projekt.
Pierwsze „wow” przychodzi szybko — już po 2–3 zbiórkach widać zarys kadłuba canoe. Chłopaki mają ogromne poczucie sprawczości: „Zbudowaliśmy to własnymi rękami!”
Przy każdym etapie muszą współpracować — samemu niewiele da się zrobić. Gdy się kłócą, prace stoją, a inne zastępy idą do przodu…
Nadchodzi czerwiec — trzeba się sprężyć, bo za trzy tygodnie rusza spływ drużyny na własnoręcznie zbudowanych łodziach! A tu jeszcze trzeba nałożyć ostatnią warstwę farby i wypleść ławki…
Chyba nie muszę pisać, jak wielką wartość wychowawczą ma taki projekt — w porównaniu choćby ze spływem na wypożyczonych kajakach…
P.S. Widoczne na zdjęciach canoe „Król Julian”, wg projektu Quick Canoe, powstało w ramach zdobywania sprawności szkutnika.



